Cześć! Poznaj moją rodzinę
Jestem p. Mughowski, ale wszyscy mówią na mnie po prostu … Mugh!
Nie mogę powiedzieć, jak mówi na mnie żona w sypialni. No nie mogę! Proszę nie pisać petycji ani wniosków o wydanie tej informacji 😉
Mieszkam wraz z rodziną niedaleko wielkiego miasta. Nasza okolica to typowa sypialnia. Mamy tu szkołę, baseny, sklepy a nawet park leśny – tylko trzeba uważać bo chodzą tam dinozaury nieudomowione. Ach chyba nie wspomniałem, że my tu w erze dinozaurów żyjemy. Ogólnie jest bardzo bezpiecznie, ale trzeba uważać na dzikie welociraptory (weź go dogoń, jak ukradnie lizaka dziecku!), giganotozaury (ten jak stanie na skrzyżowaniu to stoisz w korku godzinę!) i te takie młode małe mendy karnotaury (te jak wlizą na ogródek nie idzie się ich pozbyć!).
Proszę wybacz moje fopa, zamiast opisywać okolyce, powinienem przedstawić moją rodzinę.
Piękna, zaradna i sprytna (jako jedyna dosiadła mikroraptora, oj ten ptakolot więcej już do nas nie przyleci na dzierżawę!). Moja żona. Minia Mughowska. Upolowałem ją … znaczy, poznaliśmy się na spotkaniu tanecznym lata temu. To były piękne czasy. Teraz czasami krzywo patrzy na moje pomysły, choćby ten ostatni z nową pracą – ale ufa w pełni. Kochana moja. Człowieku jak ona przyrządza żeberka z tyranozaura, palce lizać!
Otwieram rano drzwi i co patrzę? Dziecko w koszyczku … dobra żartuje! Moi drodzy to jest … Nuna Mughowska. 10 lat z nami wytrzymuje a my z nią. Kochana córeczka tatusia (mamusi też, ale to ja tu piszę a nie moja żona!), naciąga mnie na głupoty, które potem się walają po jej pokoju. Uczy się dobrze, ma dużo koleżanek (ostatni kolega zaginął a mnie nie było dwa dni w domu – k…o…m…p…l…e…t…n…i…e nie wiem co się z nim stało!). Jest bardzo rezolutna i odważna (Nuna jak to będziesz czytać pamiętasz ostatnie szczepienie? hyhy), przechodzi wszystkie etapy życia swoim tempem: nauka jazdy na ceratopsie, ucieczka przez stegozaurem, dokarmianie młodych ankylozaurów a no i umie jeździć na rolkach, hulajnodze i rowerze. Córeczka tatusia!
Najmłodsza kobietka w naszej rodzinie. Liwcia Mughowska. Przecież jak ona to przeczyta za parę lat to mnie trzepnie lalką. Muszę wymyśleć super opis!
Jak się Liwcia urodziła to na ogród wszedł hadrozaur i zjadł żonie większość roślin zielonych. Jak go żona zobaczyła, (dzień po porodzie) dzieciaka pod rękę, grabie w drugą rękę … i dawaj na niego. Sąsiad opowiadał, że ten biedny hadrozaur ze strachu biegał godzinę po ogrodzie aż znalazł furtkę – ledwo uszedł z życiem. A Liwcia, zapytasz, a Liwcia jest cudownym dzieckiem. Wprowadza czasami chaos w nasze życie i plany rodzinne, ale z drugiej strony daje nam dużo miłości i niezliczoną ilość śmiesznych sytuacji („Tata, koparka … obuzuje!”). W zasadzie to zmieniła mnie, żonę i Nunę, na lepsze!
To tyle.
MUGH
Share this content:



Opublikuj komentarz